Obiekty Sakralne e-Katalog firm dla parafii

Polecamy

29 Października 2018

Staram się być dobrym gospodarzem

Gdy wszedł na strych drewnianego kościółka, w którym został proboszczem, zobaczył spróchniałą izolację. Na zewnątrz wisiały resztki rynien, a woda lała się równo z dachu. Ks. Proboszcz Ryszard Honkisz nie przeraził się jednak, tylko od razu rozpoczął prace. Trwają 16 lat i przynoszą coraz lepsze efekty. Kościół od kilku lat jest na liście zabytków Szlaku Architektury Drewnianej, a także na szlaku drogi świętego Jakuba. Jest popularna nie tylko wśród parafian, ale i turystów.

Ksiądz Honkisz jest dobrym gospodarzem i potrafi radzić sobie w bardzo trudnych sytuacjach, nawet tych budowlanych. Mówi, że wyniósł to z domu, w którym mógł uczyć się od ojca – prawdziwej złotej rączki. Wykorzystał te umiejętności już na swojej pierwszej parafii w kościele św. Józefa na krakowskim Podgórzu, gdzie był wikarym. – Uczyłem budowlańców robić zaprawę – śmieje się.
Proboszcz tego kościoła miał bardzo ciekawy pomysł na prowadzenie parafii. Przez miesiąc jeden z wikarych kolejno stawał na jej czele i musiał sobie radzić w różnych sytuacjach.
Tak zdobywał doświadczenie.
- Potem była posługa w kościele św. Mikołaja, później na Prądniku, potem dwa lata w Kurii i wreszcie Więcławice Stare i drewniany zabytkowy obiekt – wymienia parafie na swojej drodze.
Kto zarządzał zabytkowymi obiektami wie dobrze, jakie wiążą się z tym problemy. Konieczny jest nadzór konserwatorski, odpowiednie materiały i ekipy budowlane znające się na pracy w tego typu zabytkach.
Kościół w Więcławicach Starych jest bardzo ładny. Datuje się go na 1757 rok, choć poszczególne elementy pochodzą jeszcze z XIV wieku. – Tak mniej więcej co sto lat był przebudowywany, coś tam wymieniano, coś zastępowano  - opowiada ksiądz Ryszard.

Wtedy, 16 lat temu, prawie wszystko wymagało naprawy. Przeciekał dach kryty blachą, trzeba było naprawić rynny, wymienić elektrykę. Nowy proboszcz nie zwlekał. Miał zapał i wierzył, że uda się powoli wszystko zrobić.
- Co mnie na początku przerażało? Bałem się, że nie będę miał funduszy, ale po pierwszym kredycie, który wziąłem na 100 tysięcy, bać się przestałem – twierdzi.
Wiedział, że kiedy więcej osób będzie myśleć o rozwiązaniu bieżących problemów, będzie łatwiej. Dlatego powołał radę parafialną. Około 30 osób z podległych mu 12 wiosek. Działają do dziś bardzo prężnie i rozwiązują wiele bieżących problemów.
Na początku wielkim problemem dla księdza proboszcza był brak dokumentacji. Za spore pieniądze wynajął wówczas firmę, która zrobiła kompleksową dokumentację, z kosztorysami. Ułatwiało to rozmowy i ustalenia z konserwatorem, no i oczywiście pozyskiwanie środków.
- Na początku pieniądze były z dwóch źródeł: Urzędu Marszałkowskiego i środków własnych, czyli składek parafian, później były to już środki unijne – wymienia.
Od 10 lat ksiądz sam pisze projekty i robi to z dużym powodzeniem. Podlicza, że w ciągu tych wszystkich lat udało mu się pozyskać na kościół 1 mln złotych. – Zawsze jednak coś jest do zrobienia - zaznacza.- Teraz czeka mnie wymiana podłogi. Pod flizami znajduje się bowiem zabytkowa posadzka, którą trzeba odsłonić – zdradza.
Nie narzeka, wie dobrze, że jak się jest gospodarzem parafii, trzeba się mierzyć z różnymi sprawami. Sam mam duże doświadczenie i chętnie się nim podzieli na stronach portalu obiekty sakralne.pl